poniedziałek, 29 listopada 2010

Z rozmyślań niezbyt starego lokalnego malkontenta III

W ostatnią niedziele dane mi było w jednej z ogólnopolskich telewizji obejrzeć transmisje z posiedzenia Areopagu Gdańskiego 2010. Jednym z wielu gości Areopagu był prof. Wiesław Godzic, którego wypowiedź mocno mnie zaintrygowała. Otóż profesor uważa obecne młode pokolenie za pokolenie „ja”. „Jak się zachować? – bądź sobą, odpowiadają. Nie są odporni na krytykę, są wyedukowani, aktywni, ale nie starają się zbytnio, to co ma przyjść do mnie, przyjdzie za jakiś czas” – twierdzi Godzic.  A ja się zastanawiam. Pytam się:  gdzie autorytet rodzica u młodego człowieka?
Autorytet i celebryta to nie to samo. Celebrytą młodzieży bez wątpienia jest Kuba Wojewódzki, Szymon Majewski. Czego można nauczyć się od tych ludzi widząc ich tylko na ekranie telewizora? Inteligentnego chamstwa? Dość wysublimowanego języka, niekoniecznie poprawnego, tak pod względem wypowiedzi jak i kultury językowej?  Nic dziwnego, że młodzież woli takie programy telewizyjne. Jaka jest rola dzisiejszego rodzica? Pędzimy za pieniędzmi, nie mamy czasu dla dzieciaków, zwalając i próbując się w tym wszystkim trochę chyba się usprawiedliwić, spychając nasze obowiązki na szkołę, przedszkole. Nie zdajemy sobie na co dzień sprawy z problemu. Pędzimy ku materii zapominając o stronie duchowej, zapominamy o rozmowach z dzieciakami które powinny promować ich do sukcesu. W tym biegu nie zdajemy sobie również sprawy z tego, że „wiele szkół także przeżywa kryzys, ucząc do wyścigu a nie do budowania wartości” (prof. Ewa Woydyłło – psycholog, terapeutka). My rodzice musimy zdawać sobie sprawę i mimo wszystko mieć kontrolę nad pochłanianymi przez młodych telewizyjnymi wartościami.  Wskazujmy, podejmując rozmowę, dobre i złe cechy. Wskazujmy pozytywne rzeczy robione przez celebrytów, takie jak walka o szpik kostny, o dobre warunki dla zwierząt, czy walka z kłamstwem. Przypomnijmy sobie słowa Adama Asnyka, których uczono nas w szkołach: „Takie będę Rzeczypospolite, jakie Jej młodzieży chowanie”.
To jak młodzież dziś postrzega Ojczyznę? Czy jest nią Polska, czy może cała Europa? To kolejny temat do rozmyślań.

czwartek, 25 listopada 2010

Z rozmyślań niezbyt starego lokalnego malkontenta II

   Na jednym ze świnoujskich portali internetowych przeczytałem ostatnio o bardzo interesującej inwestycji którą to nasi lokalni rajcy chcą nam zafundować. Myślę o niejakiej Świn Tower, czyli o istnym szarym,  wielkim na sto metrów w górę, betonowym cudeńku. Cudo owe, miałoby być ustawione w linii Parku Zdrojowego.  I tak myślę: czy w naszym mieście jest zbyt wiele terenów zielonych, gdzie można pójść na spacer z dziewczyną? Czy naprawdę potrzeba nam takiego niemodnego molocha? Chcemy pogodzić  potrzeby miasta uzdrowiskowego z potrzebami mieszkańców, ale to jest zdecydowanie nietrafiony sposób. Bo niby gdzie kuracjusze mieliby wtedy chodzić na, zalecane przez doktorów, spacerki? Na Wydrzany? Poza tym osobiście uważam, że taki projekt jest niczym innym jak leczeniem kompleksów małomiasteczkowości i niezdawaniem sobie sprawy z możliwości rozwojowych takiego miasta jak Świnoujście. Ale czemu tu się dziwić, kiedy od młodszej koleżanki  która wyjechała na stałe ze Świnoujścia zaledwie do Szczecina  słyszę w słuchawce telefonicznej, że ja jestem farmer a Ona miastowa. Hm daje to pewien pogląd na samoocenę co niektórych nie wspominając o swego rodzaju buractwie. Mam nadzieję, że wspomniany projekt nigdy, a przynajmniej nie w tym miejscu, nie zostanie zrealizowany. Świnoujście to miasto uzdrowiskowe, ale nie lecznica kompleksów, czy niskiej introspekcji.    A teraz pozwolą Państwo, że  jak każdy przykładny farmer, wyjdę na pole ze swym kabanem.

czwartek, 18 listopada 2010

Z rozmyślań niezbyt starego lokalnego malkontenta

    Tak, tak wiem, że czytając tytuł pierwsze co na myśl przychodzi to filmowy lokalny głupek. Jednak nie o filmie i nie o lokalnych głupkach będzie. Moją głowę ostatnio bardzo zaprząta obecna kampania wyborów samorządowych. I choć znalazłoby się lokalnych, bynajmniej niemądrych, to też o nich bezpośrednio nie będzie.
    Tak się zastanawiam ilu uprawnionych do głosowania zabierze głos w tych wyborach a ilu tych których głosu nie zabrało, po wyborach będzie narzekać, że jest źle, nie dobrze i że w ogóle, ta nowo wybrana władza jest do bani. Ale od początku.
    Przyglądając się obecnej kampanii początkowo odniosłem wrażenie spóźnionego zapłonu i jakby działania po cichu, z zaskoczenia. Nie wiem czy wszyscy odnieśli takie wrażenie, że internet jest już wszędzie. I nie chodzi mi o to, że cudownym zrządzeniem losu nagle trafił pod strzechy ale o to, że pojawia się już praktycznie w każdej dziedzinie życia. Pierwszą część kampanii obserwowałem właśnie na stronach internetowych, na których to kandydaci przekonywali elektorat jakie to cudowne plany mają wobec miasta i jego mieszkańców.
     Jakby przecinkami, czy odskoczniami były debaty, na których mogliśmy się przekonać o refleksie na zadawane „ciosy”,  inteligencji i elokwencji kandydatów do urzędu prezydenta miasta.
     Niby z nienacka na ulicach miasta, niczym przysłowiowe grzyby po deszczu zaczęły się pojawiać banery i plakaty politycznych ugrupowań. I pojawia się pytanie w głowie zwykłego, szarego śmiertelnika. Co się stało z ugrupowaniami apolitycznymi? Gdzie oni są? Dlaczego ich nie widać?!  Odpowiedź jest wprost banalna. Tak banalna, że pusty śmiech ogarnia. Ale to raczej śmiech rozpaczy i bezsilności. Otóż okazuje się, że numery list partii są losowane centralnie. W Warszawie. A numery list ugrupowań, czy jak kto woli, stowarzyszeń apolitycznych lokalnie i to prawie z tygodniowym opóźnieniem. Nie licząc awarii systemu komputerowego, dzięki której w naszym mieście owe losowanie odbyło się dzień później. Tak więc, ewentualni przyszli samorządowcy nie związani z żadną partią, a nota bene chyba bliżsi sercom lokalnej społeczności poprzez różne społeczne działania, mają maleńkie opóźnienie.
    No dobrze. Przyszedł czas, że wszyscy porozwieszali się po mieście. Jedni niczym „Dzieci kwiaty” z lat sześćdziesiątych inni po prostu uśmiechnięci a pod ich nazwiskami hasła o sprawiedliwości,  chęci działania na rzecz Świnoujścian. I tak idąc przez miasto taka retrospekcja z filmu pt „Dzień świra” mi się ukazuje. W której to tytułowy Świr, przedstawiciel polskiej inteligencji, nauczyciel języka polskiego ogląda telewizję a na ekranie pojawiają się czarni, czerwoni i biali przekonując o swoich racjach, mówiąc: „ Jedna jest racja i to moja racja.”  „Jedna jest racja, najświętsza racja.” „Moja racja jest mojższa, niż Twoja racja jest twojsza.” Cały pic w tym, że przywołany Świr, ma prawo wyboru ponieważ zapoznał się z racjami.
    Po kolejne. Ilu przedstawicieli tak zwanego młodego pokolenia, mam na myśli osiemnasto, dziewiętnastolatków, nie spowinowaconymi z różnymi ugrupowaniami, weźmie udział w wyborach? W ostatnich wyborach samorządowych, według mojej wiedzy, wzięło udział czterdzieści procent uprawnionych do głosowania. Niestety nie posiadam wiedzy ilu młodych przystąpiło do głosowania, ale śmiem twierdzić, że bardzo nie wielu. A jeśli jednak to chyba tylko dlatego by poczuć się choć przez chwilę dorosłym i pochwalić się dowodem osobistym przed obcą osobą. Jednak jak młody człowiek ma świadomie wziąć udział w najważniejszych wyborach, od których zależy wizerunek jego miasta, jeśli w słuchanych piosenkach słyszymy „… Jesteś im potrzebny, żeby wrzucić głos do urny. Jesteś im potrzebny, żeby karmić tłuste brzuchy.”? To akurat punk rockowy zespół Dezerter. Ale mogę przytoczyć inny kawałek. Autorstwa Kuby Kawalca z zespołu Happysad. „Świat nie kończy się na ich słowach, nie kończy się na ich gestach, nie widzisz gdy nie chcesz, śmiejesz się prosto w twarz.” Ten akurat nawołuje do miłości i mówi o tym, że podmiotu lirycznego miłość jest piękna. Fajnie, ale nie tylko miłością człowiek żyje. Ktoś powie, że nie tylko wyborami. Ale wybory mamy co 4 lata, a kochać należy się co dzień. Tak mi się wydaje.
    Zmierzając ku końcowi mojego marudzenia. Apel do młodych. Jest jeszcze parę. Dosłownie. Para do dwa, dni do zapoznania się z kandydatami, do odrobienia lekcji i możliwości rozliczenia wybranych przez Was władz. Po mimo tego, że większość z Was wyjedzie na studia do większych miast, pozna nowych znajomych to tutaj zostawicie Wasze rodziny. To od Waszego, między innymi, wyboru zależy w jakim mieście zostawicie swoje mamy, ojców, dziadków.
Sprawcie, aby mój wiersz:
 „Szczytne” ideały
Kto wpakował we mnie szczytne ideały?
Bóg, Honor, Ojczyzna,
Wiara, Nadzieja, Miłość.
Jak mają się One, do obecnej rzeczywistości?
Obłuda, kłamstwo, zdrada, pęd za bytem.
Czy nie można stracić wiary?
Wiary w Boga,
Wiary w drugiego człowieka.
Jak wierzyć i ufać miłości?
Za oknem słychać weselny orszak.
Czy wierzą, czy ufają sobie?
Nie możliwe!
Dziś trzeba władać kłamstwem, oszukiwać
aby pokazać że jest się Kimś

Nikt nie docenia już Szczytnych Ideałów.
Dziś przeciwieństwo ich, jest nimi samymi.

Nie stał się prawdą. Abyście mieli prawo rozliczania i marudzenia tak jak ja.

p.m.